MAKEUP REVOLUTION-PALETY CZEKOLADOWE



Cześć! Na pewno nie jedna z Was uwielbia czekoladę. Ja osobiście nie wyobrażam sobie bez niej życia, haha. Ogromną przyjemnością jest mieć czekolady, które... nie tuczą!  Długo zabierałam się do stworzenia postu odnośnie palet od Makeup Revolution, które już od jakiegoś czasu są totalnym hitem. W kosmetykach tej firmy kochają się youtuberki i blogerki. Niedawno i ja dołączyłam do tej grupy. Od około 2 miesięcy testuję paletę Chocolate Vice, a dwie pozostałe mam dokładnie od 24 grudnia. Jeśli chcecie poznać moją opinię, serdecznie zapraszam do czytania! :)




Firma Makeup Revolution w swojej ofercie posiada masę najróżniejszych paletek. Jedne są lepsze, inne gorsze. Wydaje mi się, że seria palet czekoladowych jest znana najbardziej. Każda z paletek posiada 16 cieni, o najróżniejszych wykończeniach. Są inspirowane obsesją do czekolady, co w moim wypadku jest, jak najbardziej prawdą, haha. Do każdej palety dołączona jest folia z nazwami cieni oraz 'pacynka' do rozkładania kosmetyku. Ja swoje folie już pomieszałam, a z 3 pacynek została mi może jedna, gdyż kompletnie z nich nie korzystam. W internecie paletę można kupić już za 39.99, natomiast stacjonarnie za około 47-48zł. Opakowanie jest dosyć porządne, jak za tą cenę. Każda z palet posiada również nawet spore lusterko, które dobrze się sprawdza, jeżeli nie macie dostępu do normalnego lustra. Wiele osób twierdzi, że palety pachną taką sztucznością, zamiast zapachu czekolady. Ale mi bardzo przypomina to zapach Kinder Bueno, więc kocham te palety jeszcze bardziej, haha.


SALTED CARAMEL
 Zacznę od palety, która chyba najbardziej zniechęciła mnie do siebie. Była zakupiona już stacjonarnie, więc mogłam obejrzeć ją dokładnie, sprawdzić kolory i ich pigmentację. Nie miałam żadnego 'ale'. Największe wrażenie zrobił na mnie ten niebieski odcień, który moim zdaniem, najbardziej króluje w tej palecie. No ale niestety! Kiedy robiłam makijaż przy jego użyciu, okazało się, że na powiece nie przypomina on swojego koloru z palety, nawet w najmniejszym stopniu. Dodatkowo piękny pudrowy róż, tuż zaraz po dotknięciu go pędzlem, zaczął się rolować. Już w palecie. Nawet nie ma możliwości nałożenia go na powiekę. Ale być może to ja po prostu nie potrafię z nim pracować. Zauważyłam, że jasne kolory w paletach od Makeup Revolution bardzo się rolują i trochę gorzej się z nimi pracuje. Jednak wszystkie inne kolory są absolutnie niesamowite, więc wybaczam paletce te dwa niewypały. Z resztą, za tak niską cenę, nie możemy wymagać niewiadomo czego. Pigmentacja cieni jest naprawdę dobra, dołączam 4 swatche, więc sami możecie się przekonać.
I HEART CHOCOLATE

Jest to druga paleta, którą posiadam właśnie od Wigilii. Ale chyba to ona skradła najbardziej moje serce. Posiada odcienie, które uwielbiam najbardziej. Od złotego, przez brązy, fiolety i zielenie. Kompozycja cieni pozwala na wykonanie wielu makijaży dziennych, jak i wieczorowych. Z przewagą właśnie na te drugie, ze względu na fiolety, zielenie, których pigmentacja jest rewelacyjna i są dosyć ciemnymi kolorami. Tę paletę mogę polecić najbardziej, jest moją ulubioną i z niej korzystam najczęściej.

CHOCOLATE VICE

Tę paletkę posiadam jakoś od listopada i kupiłam ją na Cocolita.pl, parę dni przed tym, jak palety zostały wprowadzone stacjonarnie. Wykonałam nią wiele makijaży i teraz także często do niej sięgam, głównie po te kolory wpadające w czerwień. Złoto w tej palecie jest chyba moim ulubionym odcieniem i można naprawdę zrobić dzięki niemu wieeele super makijaży. Tak, jak w Salted Caramel, tak i tutaj coś musiało mi się nie spodobać! Haha. :) Ta niby czerń, niby granat jest trochę gorszej jakości, niż reszta cieni. Ciężko mi się z nim pracowało, kiedy chciałam rozetrzeć kreskę przy jego użyciu. Na zdjęciach makijaż wyglądał rewelacyjnie, jednak na żywo już nieco gorzej. Jasne cienie z tej palety rolują się właśnie najbardziej. Jest to moja druga ulubiona paleta i również mogłabym ją polecić.



Podsumowując bardzo polecam te palety każdej z Was, które zaczynają z makijażem tak, jak ja i które chcą trochę poeksperymentować. Nawet z jedną paletą, z tymi 16 kolorami można dobrze pokombinować. Cienie dosyć długo utrzymują się na powiece. Wychodzę rano z domu, wracam późnym popołudniem, czasem i wieczorem. Cienie nie zmazują się, przy ich dobrym rozłożeniu, nie rolują i makijaż długo wygląda pięknie i świeżo. A nie używam bazy pod nie. Sporym minusem każdej z palet jest to, że cienie się osypują. Jednak za taką cenę, nie możemy wymagać niemożliwego. Miałam kiedyś inną paletkę cieni z Makeup Revolution i nimi nie można było zrobić kompletnie żadnego makijażu. Także różnice są i to spore. Mam nadzieję, że moja recenzja przypadła Wam do gustu. Myślę, że już niedługo zaprezentuję parę swoich propozycji makijaży! Do następnego.

You May Also Like

4 komentarze

  1. Kuszą mnie te paletki:) ostatnio robiłam recenzje u siebie MUR Iconic 1 i 3 oraz makijaż:) zapraszam do siebie:) i chętnie zobaczyła bym jakoś makijaż w Twoim wykonaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam I heart chocolate i jestem w niej zakochana :) !

    OdpowiedzUsuń
  3. Moją ulubioną jest na je chocolate, pełną jasnych delikatnych kolorów, jednak nie mam problemu z rolowaniem

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałabym, którą wybrać :P

    OdpowiedzUsuń