JAK DBAM O SWOJĄ CERĘ?


Prawidłowe rozpoznanie naszego typu cery pozwoli nam na łatwiejsze dobranie odpowiedniej pielęgnacji. Moja cera jest tłusta, ze skłonnościami do wyprysków i jest to dla mnie bardzo uciążliwe. Skóra tłusta to skóra z nadmierną produkcją sebum. Charakteryzuje ją głównie świecenie, którego tak wiele z nas chce za wszelką cenę się pozbyć. Co z tego, że półki, aż uginają się od nadmiaru produktów, kiedy ten produkt, czy tamten bardzo niekorzystnie wpływa na moją skórę? Po długich, bardzo, bardzo długich poszukiwaniach w końcu udało mi się znaleźć produkty, które moja cera pokochała niemalże natychmiast. Ja także. Może mają nieprzyjemny zapach, czy źle się je zmywa, ale mają cenę na każdą kieszeń i do tego-działają korzystnie.


Kosmetyki tej rosyjskiej firmy już od dawna królują na kosmetycznym rynku. Sama kiedyś pokusiłam się o drożdżową maskę do włosów, która niestety okazała się totalną klapą. Dlatego trochę ciężej było zdecydować się na maseczkę do twarzy. Ale! Zachęcona bardzo niską ceną (5,90zł) i pozytywnymi opiniami, skusiłam się na nią. Kupiłam ją w aptece. Jej skład prezentuje się naprawdę świetnie. Maska zawiera w sobie brzozowy dziegieć, który jest naturalnym antyseptykiem, normalizuje wodno-tłuszczowy bilans skóry. Organiczny ekstrakt szałwii oraz altajski miód tonizują i podnoszą elastyczność skóry. Sól rapa otwiera pory i oczyszcza skórę. Te wszystkie informacje przekazuje nam producent na opakowaniu. 
Maska zdecydowanie oczyszcza pory, wygładza skórę i sprawia, że jest cudownie nawilżona. I to w sensie dosłownym. Skóra jest fajnie zmatowiona, a na tym bardzo mi zależy. Warto robić ją przed nałożeniem makijażu, właśnie ze względu na tę cechę. Jest bardzo wydajna. Nakładałam ją już wiele razy, a z opakowania niewiele ubywa. Jedynym drobnym minusikiem jest nieprzyjemny zapach. Jednak myślę, że jest to do zniesienia. Podsumowując-tania,skuteczna i co najważniejsze, zawiera dobre produkty!


Nie zastanawiałam się nad zakupem tego peelingu. Po prostu go wzięłam. I nie żałuję! Należy on do raczej słabych peelingów, ze względu na swoje malutkie drobinki. Ja lubię takie łagodne kosmetyki i na pewno dużo pozytywniej oddziałowują one na moją skórę. Pięknie usuwa on nadmiar sebum, a także zapobiega błyszczeniu. Stosuję go rano przed nałożeniem makijażu (chociaż przyznam, że czasem zdarza mi się zapomnieć), a także wieczorem przy kąpieli. Producent zapewnia nam, że żel-peeling stopniowo złuszcza zrogowaciały naskórek, a także odblokowuje i oczyszcza pory. Posiada w swoim składzie roślinne składniki aktywne. Jako peeling użyte zostały drobinki ryżu i pędy bambusa. Swoje opakowanie mam już sporo ponad miesiąc, a jak na razie końca nie widać. Warto było zamienić peeling z Lirene, na ten z naturalnych składników od Tołpy!


 Tę maskę posiadam dopiero od wczoraj i niewiele mogę powiedzieć na jej temat, poza tym, że na pewno skradła moje serce i jest moim numerem jeden. Jest to maseczka głęboko oczyszczająca pory z glinkami mineralnymi. Zawiera w swoim składzie mieszankę glinek mineralnych efektywnie pochłaniających i usuwających nadmiar zatykającego pory sebum. Nałożyłam ją wczoraj na nos, trochę policzki i brodę. Nie zdziałała cudów odnośnie zaskórników, ale! Pięknie ściąga wypryski. Naprawdę. Jeśli zależy Wam na czymś takim (ja do tej pory stosowałam maść z ichtiolem, jednak na efekty trzeba było poczekać kilka dni), to z całego serca polecam ten produkt. Jest to chyba pierwsza maska, która zrobiła na mnie, aż tak wielkie wow! I mam nadzieję, że ten efekt będzie utrzymywał się dalej.


Jakoś niedawno był spory 'bum' na tę maskę. I tak, jak było z maską dziegciową, tak i tą zakupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami. Maska, to połączenie 3 mineralnych glinek z węglem. Kaolin-jest to glinka o wysokiej zawartości krzemianów, które doskonale absorbują zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Montmorylonit, to glinka niezwykle bogata w minerały, pomaga zredukować niedoskonałości. Trzecia glinka, to Ghassoul. Zawiera wysoką ilość oligoelementów, które rozjaśniają skórę. Węgiel natomiast oczyszcza i absorbuje. Skóra po tej masce jest fajnie oczyszczona i pełna blasku. Maseczka ma bardzo ładny zapach i delikatnie zasycha, co też jest dosyć miłe. Na pewno zdecydowałabym się na nią ponownie.


Jest to krem na noc i na dzień, do cery mieszanej i tłustej. Krem matujący. Pochodzi on z serii Ogórek i Limonka. To połączenie zapewnia nam na pewno piękny zapach. A co dalej? Krem przeznaczony jest do skóry błyszczącej, narażonej na powstawanie wyprysków, rozszerzone i zablokowane pory. Jest koloru jasnozielonego i ma bardzo delikatną konsystencję. Fajnie chłodzi skórę. Aby krem się wchłonął, trzeba dać mu trochę czasu. Ja stosuję go głównie na noc. Nakładam wtedy nieco grubszą warstwę. Rano skóra jest zmatowiona. Zdarza mi się nałożyć go także pod makijaż, jeżeli wiem, że późno wrócę do domu. Sprawdza się, to pewne. Skóra jest nawilżona. Czerwone punkciki, czyli stan zapalny znika. Jestem chora na punkcie aplikacji Cosmetic Scan i po przeskanowaniu produktu byłam naprawdę przerażona, ze względu na sporą ilość alergenów, substancji kamedogennych i tym podobnych. Ale cieszę się, że nie zraziłam się do tego kremu, bo jest godnym polecenia produktem.

A Wy? Jakie kremy, bądź maseczki stosujecie? Może macie coś, co zasługuje na polecenie? Chętnie przetestuję!

You May Also Like

4 komentarze

  1. Świetne produkty :) ja stosuję do mycia czarne mydlo z receptur Babuszki Agafii i różne peelingi, do tego krem z technologi 20+ od AA :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ta maskę babuszki agafii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam problemy z cerą, używałam już chyba wszystkiego i nic nie pomaga :( Więc moja pielęgnacja co jakiś czas się zmienia. O tej maseczce z Loreal'a słyszałam już bardzo dużo i chyba się na nią skuszę :)
    MÓJ KANAŁ NA YT
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  4. Rosyjskie kosmetyki bardzo mnie kuszą! Moja Mama jest ich fanką a ja wiecznie nad nimi dumam czy brać czy nie... Dzięki Tobie zapiszę sobie tę maskę a i muszę jeszcze obadać tę glinkę z Loreala bo widzę ją już kolejny raz u kogoś na blogu!

    OdpowiedzUsuń